Przestrzeń sacrum: geneza, istota i jej wymiary | dominik-kucinski | e-blogi.pl
_blog dominik-kucinski
Przestrzeń sacrum: geneza, istota i jej wymiary 2010-01-26

W poprzednim tekście rozważałem relacje zachodzące pomiędzy wiarą a wiedzą, pozostając naturalnie na gruncie czysto racjonalnym, a nie teologicznym. Wydaje mi się, że w dość jasny i przekonujący sposób nakreśliłem te relacje, a przede wszystkim podkreśliłem fakt, że nie ma pewności, że wiedza naukowa mówi nam czym jest rzeczywistość, czym jest otaczający nas świat. A skoro nie ma takiej pewności, to zasadnym jest określenie nauki pewnym rodzajem wiary, chociaż poza religijnej, ale jednak wiary. Można postawić zatem wniosek ogólny, że człowiek jest istotą poszukującą, ale przez to także istotą wierzącą. Ateista, agnostyk, deista, czy zwolennik każdej innej nieteistycznej filozofii, także jest osobą wierzącą, chociaż może nazywać to inaczej.

Teraz chciałbym przyjrzeć się temu, w jaki wymierny sposób przejawia się religijność człowieka, a także temu, czy jest w ogóle możliwe wyrwanie się z świadomego, bądź podświadomego myślenia i działania w kategoriach religijnych. W tym celu, posłużę się tekstem znakomitego rumuńskiego religioznawcy Mircea Eliade. Tak na marginesie każdemu zainteresowanemu tematyką wierzeń i religijności, nie tylko z kręgu europejskiego, polecam gorąco książki tego autora. Obecnie przyjrzę się pierwszej części książki „Sacrum i profanum”, dotyczącej sakralizacji przestrzeni.

W pierwszej kolejności należy rozróżnić jak można rozumieć oba pojęcia „sacrum” i „profanum”. Z punktu widzenia religijnego (a w tym kontekście tylko takie jest logicznie zasadne), „profanum” to przestrzeń postrzegana zmysłami, ulotna, zmienna, niepewna, tajemnicza, groźna, niszczycielska. Analogicznie „sacrum” oznacza przestrzeń prawdziwą, a więc rzeczywistość, która jest stała, bezpieczna, zdatna do życia. A zatem podsumowując, przestrzeń która otacza człowieka religijnego nie jest jednolita, pewne miejsca, uznawane jako uświęcone, posiadają zupełnie inny wymiar jakościowy, zdecydowanie większą wartość. Zastanówmy się w pierwszej kolejności dlaczego tak się dzieje, co jest tego źródłem, a następnie rozwiniemy ten temat.

Przestrzeń święta uzyskuje swoją wartość poprzez fakt, że jest w pewnym sensie świadectwem ingerencji świętości czy też bóstwa w otaczający nas świat. Innymi słowy przestrzeń sakralna wskazuje nam miejsce, gdzie świat został uświęcony obecnością rzeczywistości transcendentnej, a zatem jest miejscem, w którym możliwe jest przejście między trzema głównymi wymiarami przestrzeni: podziemiem, ziemią i niebem. Na tym polega znaczenie, a także rozumienie istnienia innego wymiaru, który uosabia sacrum. Ale przestrzeń sakralna ma także inne znaczenie, prawdopodobnie nawet ważniejsze od tych, mianowicie kosmologiczne. Skoro bowiem każda przestrzeń sakralna jest miejscem, w którym bóstwo objawiło swoją obecność, to logicznym będzie, że archetypem sacrum jest moment kreacji świata, albowiem pierwszą ingerencją bóstwa w świat było jego stworzenie. Tym samym każda przestrzeń sakralna stanowi w mniej lub bardziej bezpośredni sposób, nawiązanie do mitu o stworzeniu świata, a jako taka jest również symbolem początku świata. Z tego miejsca już tylko krok do postawienia stwierdzenia, że miejsce sakralne jest także symbolem środka świata, zgodnie z wyobrażeniem, że świat powstał w określonym miejscu, a następnie rozszerzał się we wszystkich kierunkach.

Podsumujmy te krótkie rozważania. Kosmologiczny wymiar miejsca sakralnego sprawia, że dychotomiczna para sacrum-profanum uzyskuje dodatkowe znaczenie. Profanum dla człowieka religijnego uznawane jest za mityczny Chaos, czyli przestrzeń sprzed powstania świata, przestrzeń pozbawiona wszelkiego życia. Z kolei sacrum uznawane jest jako punkt oparcia, punkt odniesienia, miejsce początku, centrum świata, miejsce możliwe do zamieszkania, a także bramę do innego wymiaru. Z tego też powodu, w wierzeniach religijnych miejsce święte było oznaczane za pomocą miejsc, przedmiotów bądź budowli symbolizujących zarówno stabilność jak i wymiar wertykalny. Weźmy na przykład hinduską Górę Meru, perską górę Haraberezaiti, mezopotamską „Górę Krajów”, palestyńską Gerizim, hebrajską Górę Syjon, arabską Ka’ba, czy też chrześcijańską Golgotę. Innym obok góry symbolem wykorzystywanym na oznaczenie miejsca świętego był słup, kolumna, ewentualnie wieża, albowiem każda z tych form symbolizowała w sobie przejście pomiędzy trzema wymiarami przestrzeni (podziemiem, ziemią i niebem). Dla przykładu można wymienić chociażby: australijskie plemię Aczlipów posiadające święty słup z drzewa gumowego (kauwa-auwa), celtyckie plemiona ustawiające na grobach zmarłych kamienne Menhiry, germańskie plemiona czciły drewniane słupy nazywane kolumnami świata, w Indiach często spotykanym motywem jest kamienna wieża (stambha), północnoamerykańscy Indianie z plemienia Kwakiutlów na wszelkie swoje wędrówki zabierali miedziany słup nazywany bramą do świata górnego etc. Widać zatem wyraźnie, że na różnych kontynentach, różne kultury, różne religie, w różnych momentach historycznych jako miejsce najświętsze, jako miejsce początku i środka świata wykorzystywały przede wszystkim motyw góry, łączący w sobie zarówno stabilność jak i wysokość.

Wierzenia i religie, które rozprzestrzeniły się na znacznych terenach i zostały przyjęte przez wielkie rzesze wiernych, musiały poradzić sobie z problemem wynikającym z coraz większych odległości pomiędzy miejscem zamieszkania wiernych a miejscem najświętszym dla religii. Każdy bowiem wierzący chciał czuć bliskość bóstwa, chciał mieć udział w rzeczywistości trwałej, kontakt z wiecznością (muzułmański nakaz odwiedzenia przynajmniej raz w życiu Mekki, czy pielgrzymki chrześcijan do miejsc świętych, są powiązane właśnie z tym pragnieniem). Aby zapewnić wiernym bliższy kontakt z bóstwem, ze świętością, konieczne było wznoszenie symboli, ołtarzy, kaplic, świątyń, które poprzez naśladownictwo miejsca świętego przenosiły także znaczenie archetypu tworzenia świata, boskiej obecności, poczucia bezpieczeństwa. Nierzadko sama architektura świątyni sugerowała porównanie z drogą, ze świata złudzeń (ziemskiego) do prawdziwego świata (nieba). Najlepszym tego przykładem jest bodaj Barabudur na Jawie, gigantyczna świątynia, składająca się na sztuczną górę. Pielgrzym, który kierując się wyrytymi na ścianach mistycznymi wskazówkami, przejdzie całą drogę aż na szczyt świątyni, w symboliczny sposób odbywa oczyszczenie i staje się innym człowiekiem. Na gruncie chrześcijaństwa taką drogą symboliczną może być chociażby motyw kalwarii, czyli naśladownictwa jerozolimskiej drogi krzyżowej. Każdy wierzący chrześcijanin uczestnicząc w drodze krzyżowej, bierze udział w wydarzeniu, które miało miejsce przed wiekami, bierze udział w cierpieniu, śmierci i w końcu zmartwychwstaniu Chrystusa. Tak samo architektura chrześcijańskich kościołów często nawiązuje do motywu stopniowalnego przejścia od iluzji świata ziemskiego do prawdy świata wiecznego, czego przejawem może być chociażby podział kościoła na kruchtę, część przeznaczoną dla wiernych, prezbiterium i w końcu tabernakulum. Podobny motyw spotykany był także w słynnej Świątyni Salomona, gdzie również przed ołtarz kadzenia dopuszczani byli specjalnie do tego wyznaczeni kapłani. Również w innych wierzeniach i religiach, architektura świątyń wyraźnie symbolizowała motyw przechodzenia od wymiaru ziemskiego do wymiaru niebieskiego. Odrębność przestrzeni sakralnej jest podkreślana także symboliką budowli, która ma przywoływać na myśl strukturę Kosmosu. Cztery ściany symbolizują cztery strony świata, dach bądź później kopuła to sklepienie nieba. Najbardziej wymownym symbolem jest tu zastosowanie sklepienia w formie kopuły, czego podkreśleniem był oculus, czyli otwór w sklepieniu (tak jak np. w mykeńskim grobie Agamemnona, czy rzymskim Panteonie). Otwór ten miał znaczenie nie tylko praktyczne, ale także symboliczne. Wpuszczenie światła i powietrza do wnętrza świątyni za pomocą tego otworu, oznaczało otwarcie świętego przybytku na rzeczywistość odwieczną.

Świątynie zatem stanowią miejsce rozcięcia przestrzeni profanum, oddzielają ją wyraźnie za pomocą bram, progu, wywyższenia i tym samym wyznaczają przestrzeń sacrum. Przekroczenie progu świątyni, oznacza przekroczenie bramy światów, wejście w inny wymiar, realny wymiar rzeczywistości. Miejsce święte, stanowi dla człowieka religijnego wartość przez fakt, że jest oknem na rzeczywistość wieczną, jest umocowaniem w absolucie. Jest punktem orientacyjnym, wyznaczającym kierunki przestrzeni (w islamie do dziś przetrwało to wyobrażenie pod postacią modlitwy skierowanej twarzą w stronę Mekki, natomiast cerkwie prawosławne najczęściej budowane są tak aby ołtarz znajdował się po wschodniej stronie, co wynika z biblijnego przekazu jakoby rajski ogród miał znajdować się na Wschodzie. Świątynia to także miejsce obcowania bogów na ziemi. Świat antyczny znał wiele przykładów utożsamiania posągów z bogami, a specjalnie przeznaczeni kapłani pielęgnowali je, ubierali, karmili, a nawet układali do snu. Kiedy zwycięski wódz bądź władca zdobywał wrogie miasto, albo składał ofiarę tamtejszemu bóstwu opiekuńczemu, aby przebłagać je i zapewnić sobie jego przychylność, albo też uprowadzał posąg do swojej stolicy, aby tym samym zapewnić sobie jego błogosławieństwo. Znaczenie świątyni w świecie antycznym jest niezwykle wymowne, albowiem nierzadko traktaty pokojowe zawierane były właśnie w świątyni, a następnie przechowywane w miejscu świątynnym, na znak ich trwałości i wieczności, a także błogosławieństwa bożego. Z tego też powodu świątynie najczęściej znajdowały się w centrum miasta i stanowiły ośrodki administracyjno-publiczne. Wiązało się to również z tym, że funkcje kapłańskie i królewski były łączone.

A zatem wznoszenie świątyń było warunkiem koniecznym dla zachowania stabilności wspólnot wiernych, skupionych wokół określonej religii, ale rozrzuconych przestrzennie. Można to w pewnym sensie porównać do struktury fraktalnej, zgodnie z którą w centrum świata znajduje się najświętsze miejsce religii. W następnej kolejności zakładane są świątynie w miejscach oddalonych od najświętszego miejsca i one symbolizują centrum świata oraz tworzą kolejny punkt przecięcia się trzech wymiarów przestrzeni (podziemnej, ziemskiej i niebieskiej). W miarę wzrostu liczby mieszkańców, a tym samym liczby wiernych, wokół tych świątyń zakładane były kolejne, podczas gdy te wcześniejsze jako starsze i wierniejsze odwzorowanie archetypu kreacji świata, nabierały wyższej rangi, jako sanktuaria. Lokacja świątyni nie mogła się jednak odbywać w sposób dowolny, nie każde miejsce i nie od razu nadaje się na wzniesienie tam miejsca świętego. W pierwszej kolejności wierni kierowali się wskazówkami symbolicznymi, przekazywanymi w postaci naturalnych znaków (uderzenie pioruna, wytryśnięcie strumienia, zakwitnięcie określonej rośliny, pojawienie się określonego zwierzęcia etc.). W drugiej kolejności znaki można było niejako stworzyć, chociażby poprzez wystrzelenie namaszczonej strzały w powietrze i wzniesienie świątyni w miejscu w którym strzała wbije się w ziemię. Bez względu jednak na to, jaką drogą doszło do wyznaczenia miejsca lokacji świątyni, konieczne było jeszcze zastosowanie specjalnych rytuałów, symbolizujących, czy też przywołujących moment kreacji świata. W ten symboliczny sposób miejsce świątynne zostawało uświęcone, a zatem zyskiwało rangę sacrum i można było przystąpić do wznoszenia świątyni.

Kiedy już świątynia została wzniesiona i zaczęła spełniać swoje funkcje sakralne (przyjmowanie i składanie ofiar, organizacja świąt na cześć bóstwa, namaszczanie wiernych etc.) naturalnym było, że wierni mieszkający w odleglejszych zakątkach przybywali doń, aby uzyskać kontakt z bóstwem, aby „dotknąć” wieczności. Coraz częściej też ludzie osiedlali się w okolicach świątyni, przez co miejsca święte nierzadko miały także charakter miastotwórczy. Nie przypadkiem w większości miast europejskich najważniejszy kościół, sanktuarium, katedra czy bazylika znajdują się w centrum miasta, albo w środku starego miasta. Wynika to właśnie z przekonania ludzi religijnych, że żyć można jedynie w przestrzeni sacrum, albowiem żadna inna przestrzeń nie istnieje. Nawiązując do tego, o czym pisałem na początku, przestrzeń profanum jest tylko pozorna, a w rzeczywistości jest płynnym chaosem niezdatnym do zamieszkania. Naturalną tego konsekwencją jest przekonanie o tym, że także miejsce zamieszkania, dom, musi zostać uświęcone, za pomocą specjalnych rytuałów, jako przestrzeń sacrum. W czasach antycznych, w średniowieczu, ale także i w późniejszych czasach, kiedy tylko osadnicy osiedlali się w nowym miejscu i brali je w posiadanie, musieli wpierw powtórzyć mistyczny akt stworzenia, przekształcając dotychczasowy chaos w uporządkowany Kosmos. Przykładowo, kiedy portugalscy odkrywcy i hiszpańscy konkwistadorzy przybywali w nieznane miejsca „uświęcali” je wbiciem sztandaru, bądź krzyża, wypowiadając różnymi słowami formułę, która nadawała odkryte ziemie pod władanie swojego chrześcijańskiego monarchy, a tym samym także Boga. W ten sposób nowy ląd, dotychczas będący mitycznym Chaosem zyskiwał rangę rzeczywistego świata, który można było osiedlić. Następnie budowano palisadę, która wyznaczała granicę tego miejskiego „kosmosu”, w centrum budowano początkowo niewielką kaplicę, później kościół, a dokoła niego budowano budynki mieszkalne, magazyny i inne budynki gospodarcze. Także dom mieszkalny musiał zostać uświęcony. Kiedy w wieczór w przeddzień wyjścia z Egiptu Izraelici znaczyli progi swoich domów krwią baranka, również było to swoistym symbolem uświęcenia, naznaczenia tego miejsca, w celu uchronienia go przed śmiercią, która miała przejść tej nocy przez egipskie miasta. W chrześcijaństwie także i dziś, np. kiedy w święto Trzech Króli znaczy się drzwi domostwa literami K+M+B. Należy ten wątek jednak uzupełnić tym, że zwyczaj ten i symbolika liter została zmieniona w czasie, albowiem pierwotnie na drzwiach domów pisano litery C+M+B, co oznaczało łaciński zwrot „Christus mansionem benedicat”, co można z kolei przetłumaczyć jako krótką modlitwę: „Niech Chrystus błogosławi ten dom/mieszkanie”. Innym przejawem uświęcenia domostwa jest z pewnością umieszczenie krzyża, bądź też innego religijnego symbolu, nad progiem, co ma symbolizować, że przekraczając go, wchodzi się w przestrzeń quasi-sakralną, a więc przestrzeń uświęconą, bezpieczną, godną zamieszkania. Ze świętem Trzech Króli związany jest też inny zwyczaj, okadzenia mieszkania, co ma symbolizować wypełnienie mieszkania duchem modlitwy, a przez to także bożą obecnością. W tradycji ludowej obecnych było wiele innych zwyczajów, mających symbolizować potrzebę uświęcenia miejsca zamieszkania bożą obecnością, jak chociażby zwyczaj okopcenia sufitu dymem pochodzącym z zapalonej świecy gromnicznej, co miało zabezpieczyć dom przed nieszczęściami. Także w czasie corocznego nawiedzenia mieszkań przez kapłanów, zwanego potocznie „kolędą”, ksiądz święci mieszkanie, a także wszystkich jego domowników. Oczywiście takich i podobnych zwyczajów i symboli dotyczących uświęcenia miejsca zamieszkania można byłoby przywoływać jeszcze bardzo wiele. Chodzi mi jedynie o zaakcentowanie tego, że człowiek religijny czuje wewnętrzną potrzebę symbolicznego zaakcentowania uświęcenia swojego miejsca zamieszkania, a zatem wniesienia go w wymiar sakralny. Jest to odpowiedzią na naturalną potrzebę utwierdzenia i umocowania tegoż miejsca w rzeczywistości transcendentnej, wiecznej, uniwersalnej, a ta z kolei potrzeba stanowi uświadamiany lub nie relikt potrzeby kontaktu z wiecznością oraz rozdzielania przestrzeni na ziemską i niebieską, bezkształtny chaos i uporządkowany Kosmos.

Także przestrzeń, która na pozór wydaje się całkiem świecka, jak miejsce zamieszkania, osada, miasto, czy nawet kraina, również mogą zostać, a nawet muszą zostać, uświecone, za pomocą specjalnych rytuałów, symboliki i nazewnictwa. Przypomnijmy sobie chociażby sposób zakładania obozów warownych przez Rzymian, czy wsi w czasach średniowiecza (a więc miejsc mających wymiar miastotwórczy). Wybierano najczęściej takie miejsce, gdzie krzyżowały się dwie drogi i nie chodziło tu tylko o względy komunikacyjne czy strategiczne. Podobnie bowiem jak świat powstał z punktu środkowego i rozprzestrzeniał się na cztery strony świata, tak również osada czy miasto, rozprzestrzeniało się od punktu środkowego, którym był najczęściej niezabudowany plac (forum, rynek), wzdłuż dróg, natomiast całe osiedle otaczane było murami miejskimi, które oddzielały miejsce pewne i bezpieczne od nieznanego. Taka struktura osiedli odzwierciedlała właśnie wyobrażenia o strukturze Kosmosu i jego zlokalizowania w niepewnym chaosie. Dla silniejszego uzmysłowienia sobie tej symboliki zważmy również na to, że przy miejscu centralnym miasta, a więc przy forum czy rynku, zwykle mieściły się najważniejsze budynki miasta: świątynia oraz ratusz, siedziba władz lokalnych, bądź państwowych.

Rozumiejąc tą symbolikę z pewnością inaczej będziemy spoglądali na takie wydarzenia jak chociażby walka w obronie miasta. Nieprzyjaciel oblegający mury miejskie to symbol prawiecznej Bestii, Chaosu, którego celem jest zniszczenie Świata (miasta). Porażka w takiej walce wiąże się z przekonaniem o zagładzie miasta, o unicestwieniu kultury i nierzadko tak właśnie było, czego przykładem może być chociażby smutny koniec potężnej Troi, czy niewola babilońska Hebrajczyków po upadku Jerozolimy. Z drugiej zaś strony pokonanie przeciwników i skuteczna obrona miasta nawiązuje do archetypu tworzenia świata, który przeciwstawia się siłom zła. Wówczas to cała społeczność składa ofiarę bóstwu opiekuńczemu miasta, a rocznica tego zwycięstwa może być w przyszłości utożsamiana z wspomnieniem kreacji świata.

Nie tylko jednak miasto może być traktowane jako przestrzeń święta, stanowiąca symboliczny łącznik człowieka z rzeczywistością, z wiecznością. Podobne funkcje może spełniać także ojczyste państwo, posiadające również swoją strukturę, granicę i znaczenie symboliczne. W tym kontekście dodatkowego znaczenia nabiera uczucie patriotyzmu i umiłowania ojczyzny, a także łatwiej zrozumieć pojęcie i znaczenia świętej wojny. Nie chodzi bowiem tylko o wymiar społeczny czy polityczny, ale także sakralny. Chociażby powszechnie stosowane w naszym kręgu kulturowym określenie „Ziemia Obiecana”, czy też „Ziemia Święta” nie ograniczają się wyłącznie do miasta Jerozolima, czy jeszcze ściślej do Wzgórza Świątynnego i Golgoty. Określenia te odnoszą się jak najbardziej do całej przestrzeni terytorialnej Palestyny, do rzeki Jordan, do licznych miejsc wymienianych na kartach Pisma Świętego. W okresie dojrzałego Cesarstwa Rzymskiego, dla wielu jego mieszkańców Imperium oznaczało nie mniej, nie więcej, ale Świat, instytucję państwową utożsamiano ze światem rzeczywistym. Stąd też tak wielkie zamieszanie spowodował upadek Zachodniego Cesarstwa Rzymskiego, albowiem oznaczało to pogrążenie świata w chaosie, upadek dotychczasowej uświęconej kultury, tradycji, struktur państwowych. Upadek Imperium oznaczał powrót do pierwotnego chaosu i jako taki musiał być traumatycznym doznaniem dla wielu mieszkańców. W tym też wydarzeniu niektórzy komentatorzy odnajdują genezę najsłynniejszego dzieła św. Augustyna „O Państwie Bożym”. Autor ten osobiście doświadczył upadku Afryki Północnej, swojego rodzinnego kraju, który został podbity przez barbarzyńskie plemiona Wizygotów. Rozumiejąc traumę jaką może spowodować to wydarzenie, starał się podkreślić, że państwo doczesne, państwo polityczne nie jest państwem bożym. Co więcej, właśnie ta próba rozdzielenia rzeczywistości doczesnej od ponadczasowej jest zaliczana do największych osiągnięć św. Augustyna, co świadczy o tym, jak głęboko zakorzeniona musiała być świadomość sakralnej interpretacji państwa. Innym przykładem utożsamiania całego państwa z przestrzenią sakralną może być również popularne określenie „Państwa Środka”, czyli symbolicznej nazwy Chin. Nazwa ta wywodzi się właśnie z przekonania o tym, że państwo stanowi środek świata, że to od niego rozpoczął się proces kreacji świata, tam zaczyna się rozwój kultury ludzkiej i tam znajduje się brama do innej rzeczywistości.

Sakralna interpretacja znaczenia państwa, a w szczególności ojczyzny, rzuca nowe światło na rzeczywistość patriotyzmu, poświęcenia dla ojczyzny, włącznie z oddaniem życia w jej obronie. Co więcej, abstrahowanie od wymiaru sakralnego w zasadzie odbiera jakikolwiek sens poświęceniu życia w obronie ojczyzny, albowiem co może być cenniejszego na świecie niż życie. Owszem, można bronić swojej tradycji, języka, kultury, wolności etc., ale nic nie jest cenniejszego od życia, a instynkt przetrwania, samoobrony jest najbardziej naturalnym i właściwym wszystkim żywym organizmom, włącznie z roślinami, które również w miarę swoich możliwości chronią się bądź zabiegają o korzystniejsze warunki rozwoju. Poświęcenie najwyższej wartości, mianowicie życia, zyskuje sens jedynie w wymiarze sakralnym, albowiem tylko taki punkt odniesienia daje możliwość otrzymania czegoś cenniejszego w zamian za ofiarowane życie (zbawienie). W tym jednak kontekście znaczenie sakralności ojczyzny przejawia się tak, że jej upadek może być świadomie lub nie, utożsamiany z upadkiem świata, z apokalipsą, z ustanowieniem chaosu, w którym to chaosie i tak nie sposób żyć.

Kończąc, chciałbym zwrócić jeszcze raz uwagę na istotę rozróżnienia przestrzeni sacrum i profanum, a także na istotę i sens tego rozróżnienia, obecnego także we współczesnej rzeczywistości. Warto pamiętać o tym, że znaczenie przestrzeni sakralnej nawiązuje mniej lub bardziej bezpośrednio do archetypu stworzenia świata, a co za tym idzie człowiek religijny potrzebuje doświadczenia życia w kontakcie z przestrzenią sacrum, ponieważ w niej czuje się pewnie, bezpiecznie, odnajduje w niej punkt odniesienia, miejsce w którym może dokonać się przejście do innego wymiaru. Ustanowienie sacrum w przestrzeni profanum dokonuje się pod wpływem pewnych znaków symbolicznych, a także poprzez różnorodny system rytualnego uświęcenia tej przestrzeni. Poza tym przestrzeń sacrum to nie tylko miejsca i obiekty bezpośrednio związane z kultem religijnym, ale także miejsca i obiekty: dom, miasto, region, ojczyzna, które posiadają symboliczne znacznie, są uświęcane określonymi rytuałami, a także posiadają niezwykle istotną, nadnaturalną wartość.

Mircea Eliade podkreśla, że nie tylko człowiek religijny doświadcza rozdzielenia przestrzeni na sacrum i profanum. Tak jak w wymiarze epistemologicznym, który opisywałem we wcześniejszym tekście, także i w wymiarze miejsca w świecie, człowiek posiada uświadamianą lub nie potrzebę oparcia się na czymś pewnym, niezmiennym. Nawet osoby uznające się za programowych kosmopolitów, ludzi bez korzeni, uciekający przed więzami tradycji, potrzebują mimo wszystko, takiego czy innego, punktu oparcia. Nigdy nie będzie tak, aby dla człowieka przestrzeń była jednolita, pewne miejsca muszą wiązać się chociażby ze wspomnieniami, smutnymi bądź radosnymi, pewne miejsca mogą wywoływać gniew, inne działają uspokajająco, do pewnych miejsc chcemy wracać myślami, a o innych najchętniej chcielibyśmy zapomnieć. W takim rozumieniu, w pewnym sensie, każda przestrzeń do której chcemy wracać, w której czujemy się bezpiecznie, dobrze, posiada ukryte znamiona sacrum. Warto byłoby zastanowić się bliżej nad tym, czy w dzisiejszym życiu, codziennym, świeckim, nie spotykamy się z takimi przejawami ukrytych rytuałów, symboli, znaków, wyróżniających w określony sposób pewne miejsca. Myślę jednak, że takie rozważania zostawię na inny tekst.


Dodaj komentarz


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]